1_edited.jpg

Któregoś wieczoru, kiedy wołałam do Boga z głębi serca i z determinacją, Bóg przemówił do mnie przez Psalm 91 i uwolnił mnie od lęków.

   Wychowywałam się w małej miejscowości, w rodzinie katolickiej, gdzie duchowe wartości wpajane mi były od urodzenia. Z drugiej strony wiele było pijaństwa w domu rodzinnym i pogańskich wierzeń. Od dziecinnych lat duchowe przewodnictwo przejął nade mną wuj, który był księdzem. To sprawiło, że stałam się osobą bardzo religijną. Często uczęszczałam do kościoła na msze, również w dni powszednie. Pamiętam, że jako dziecko mówiłam do Boga chciałam, żeby stał się dla mnie kimś bliskim. Gdy podjęłam naukę w Liceum, przyszedł okres zagubienia i depresji. Nie mogłam sobie poradzić ze sobą, to był czas kiedy umarła mi babcia, wtedy nasiliły się lęki, bałam się ciemności...

 

   W tamtym czasie poznałam  nową koleżankę, która powiedziała mi o Biblii, że jest to Sowo Boże, i że jest ktoś kto mnie kocha - Jezus Chrystus. Słowa te wywarły na mnie mocne wrażenie. Jednak nie rozumiałam Biblii którą zaczęłam czytać, natomiast codziennie chodziłam do kościoła i przyjmowałam eucharystię. W taki sposób trafiłam do charyzmatycznej grupy odnowy w Duchu Świętym. Z jednej strony - czytaliśmy Pismo Święte, modliliśmy się, jeździliśmy na całonocne czuwania do Kalwarii. Mówiliśmy o zbawieniu które mamy w Chrystusie. Z drugiej strony dobrze się bawiliśmy na imprezach, które były dla nas normą. Pragnęłam zbliżyć się do Boga, ale ciągle nie miałam z Nim relacji ani pokoju w sercu, bałam się, co ze mną będzie, kiedy umrę, gdzie  się znajdę? Postanowiłam, że przeczytam całą Biblię, kiedyś usłyszałam, że nie można modlić się do obrazów, bo to jest bałwochwalstwo...i rzeczywiście odkryłam, w liście do Rzymian 1,23 "I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka..." Dalej, Słowo o pośrednikach, 1 list do Tymoteusza 2,5 "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus" i o tym, że  "Najwyższy nie mieszka w budowlach rękami uczynionych.." ale "niebo jest tronem moim, A ziemia podnóżkiem stóp moich..."(Dzieje Apostolskie 7,48)

   To wszystko sprawiło, że nauka kościoła katolickiego zaczęła mi się kłócić z Biblią... Poznałam wtedy kilka osób z kościołów ewangelicznych i zaczęłam chodzić do nich na spotkania. Podczas czytania Słowa z Ewangelii Jana "Ojcze uświęć ich w prawdzie Twojej słowo Twoje jest prawdą" nagle otworzyły mi się oczy. Wiedziałam, że muszę odrzucić wszystko, co jest sprzeczne z Jego Słowem, autorytet wuja i wszystkie ludzkie autorytety, które do mnie przemawiały. Od tej pory zapragnęłam, aby Duch Święty prowadził mnie i objawiał mi prawdę. Odrzuciłam tradycję katolicką i eucharystię, ponieważ, jak jest napisane liście do Hebrajczyków 9,26 "Gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie..."

    Stało się dla mnie jasne, że Pan Jezus umarł na krzyżu za moje grzechy, zmartwychwstał i już więcej nie umiera i nie ma go w opłatku ale jest żywym, prawdziwym Bogiem!

   Jako młoda studentka interesowałam się naukami o moralności czytałam dużo książek psychologicznych i filozoficznych. Sama też uważałam, że jest we mnie coś dobrego, dopóki nie natrafiłam na werset z Izajasza 64,6 "I wszyscy staliśmy się podobni do tego co nieczyste, a wszystkie nasze cnoty są, jak szata splugawiona..." Bóg obnażył moją pychę, wiem, że bez Jezusa nic nie znaczę, ale wszystko mam w Nim.

   Któregoś wieczoru, kiedy wołałam do Boga z głębi serca i z determinacją, Bóg przemówił do mnie przez Psalm 91 i uwolnił mnie od lęków. Dał mi wierzącego męża, z którym ponad 20 lat idziemy drogą naszego Pana Jezusa Chrystusa. Przeszliśmy wiele trudnych doświadczeń, ale Bóg jest wierny i nigdy nas nie zostawił. Mamy dwójkę dzieci, naszą córkę Noemi i Pawła, którego adoptowaliśmy dzięki naszemu Panu, gdyż włożył nam to do serca. Bóg wszczepił go w naszą rodzinę. Każdy dzień powierzam Jezusowi, dziękując Mu za okazaną łaskę i dobroć.

  Chwytam się obietnicy  Izajasza 44:3 „Gdyż wyleję wody na spieczoną ziemię i strumienie na suchy ląd; wyleję mojego Ducha na twoje potomstwo i moje błogosławieństwo na twoje latorośle”.

Aneta