Ania Malczyk.jpg

Nauczyłam się ufać Jezusowi w trudnych chwilach i to daje mi pokój przewyższający zrozumienie.

   Odkąd sięgam pamięcią zawsze tęskniłam za czymś więcej niż otaczający mnie świat materialny.
  W domu rodzinnym nie rozmawiało się o Bogu i sprawach wiary choć pamiętam , że mamie zależało byśmy przystąpili do "pierwszej komunii" . Pamiętam też, że moja babcie zawsze modliła się przed snem - wierzyła że jest sprawiedliwy Bóg i karze za zło.
Pod koniec szkoły podstawowej, po jakiejś lekcji religii dużo rozmyślałam o życiu i śmierci Jezusa - dziś myślę , że dotknął  mnie wtedy Duch Święty.
  Myślałam o swoim życiu, o tym, jak często  źle postępowałam i że Jezus cierpiał również za moje grzechy. Po raz pierwszy wtedy oddałam Mu swoje życie. Nie miałam jednak Biblii, nie wiedziałam nawet, że jest taka Księga, w której Bóg mówi do ludzi.
Więc dalej chodziłam na msze, poszłam nawet na pielgrzymkę do Częstochowy, ale nic w moim życiu nie zmieniało się na lepsze.
Wciąż robiłam źle chociaż chciałam czynić dobrze.
  Kiedy kończyłam szkołę średnią na wakacjach poznałam ludzi z ewangelicznych środowisk. Byli inni : radośni, pełni pokoju i chęci niesienia pomocy. Dostałam od nich adres kościoła zielonoświątkowego w Krakowie , ale nie zdecydowałam się tam pojechać.
I tak sobie to moje życie płynęło aż poznałam przyszłego męża. Zdecydowaliśmy się być razem, na świat przyszła nasza córka, ale nie było dobrze. Mąż nadużywał alkoholu. Było coraz gorzej i wtedy  zdecydował się poszukać pomocy u Boga. Miał  kolegę, narodzonego na nowo chrześcijanina i to on skierował nas do biblijnej społeczności. Po krótkim czasie ponownie oddałam Jezusowi swoje życie i zawarłam z Nim przymierze przez Chrzest.
  Potem przyszły do naszego życia  trudności. Urodziłam kolejne dziecko, ale synek był niepełnosprawny. W międzyczasie mąż powrócił do starego życia zupełnie odchodząc z Bożej drogi. Rozstaliśmy się i od tamtej pory mogłam już polegać tylko na moim Zbawicielu . Nie zawiódł mnie. Przeprowadził przez wiele trudności zdrowotnych i materialnych.
  Dziś mija ponad 20 lat od tamtych chwil . Jezus jest dla mnie cenniejszy niż kiedykolwiek. Nauczyłam się mu ufać w trudnych chwilach i to daje mi pokój przewyższający zrozumienie. Dał mi wiele kochanych Sióstr i Braci i troszczy się o każdą naszą potrzebę. Bardzo Go kocham i jestem  bardzo wdzięczna, że mogłam Go poznać , doświadczyć, jaki jest dobry i że zawsze mogę na Niego liczyć . A przecież najlepsze dopiero przede mną :)

Ania